czwartek, 30 stycznia 2014

Puste miejsca należy uzupełnić niebieskim długopisem.

Każdy ma kogoś, kogo mu brakuje. Z mojego życia zniknęło trochę osób – niektóre powoli rozmywały się, by w końcu zniknąć, a inne zniknęły niemal w pół słowa i nikt nie spodziewałby się, że dana rozmowa, spotkanie, list... będą ostatnimi. Ten drugi rodzaj zniknięcia jest trochę przerażający, bo przypomina śmierć.
Są też takie dni, kiedy nieobecność tych osób boli. Jak rany, które niby dawno są już zaleczone, a mimo to będą przypominać o sobie do końca życia.
Dzisiejsza notka jest właśnie dla Was, wielcy nieobecni. Nawet jeśli jej nie przeczytacie. :)
Brakuje Was w czterech ścianach mojego istnienia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz