Są dni, w których tęskni się za lepszym, prostszym światem, w którym łatwo znaleźć rozwiązania. W którym wiesz, co robić, by znaleźć szczęście, znaleźć sens wszystkiego, co się dzieje wokół ciebie. W którym na horyzoncie jasno świeci cel, a kierunek obiera się bez żadnego problemu. W którym każdy błąd można naprawić, każdą ranę zaleczyć. W którym zawsze można zacząć od początku.
Tęskni się za światem, w którym nie natykasz się w każdej chwili na ból, czy to swój, czy cudzy. W którym nigdy nie przytłacza cię ogrom cierpienia, jaki spotyka wszystko i wszystkich na tym świecie. W którym zawsze masz siłę i chęć, by naprawiać wszystko, co jest w nim nie tak. W którym rzeczy niemożliwe są tylko pozorem, a wiara czyni prawdziwe, namacalne cuda.
Czasem tęskni się za światem, w którym zawsze zasypia się spokojnie, a czas przynosi tylko to, co dobre. W którym nie musisz bać się zmian, rozpadu, tego, że wszystko, co jest dla ciebie ważne, co trzymasz w dłoniach i o co dbasz bardziej niż o siebie, nagle obróci się w proch i przesypie ci się przez palce.
Nieraz brakuje tego małego, nienamacalnego czegoś, co obserwujesz często tylko w fikcji (?) stworzonej przez twoją albo cudzą wyobraźnię. I chcesz wierzyć, że patrzysz za okno rzeczywistości i widzisz tam o wiele więcej. I że to, co widzisz, naprawdę tam jest, że wystarczy wyciągnąć rękę.
Są dni, w których tęskni się za tą prostą, naiwną i piękną wiarą, że miłość naprawdę potrafi rozwiązać wszystkie twoje problemy.
Dziś jest taki dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz