Po raz kolejny z przemyśleń nieco dawniejszych :).
Bardzo ciekawym zjawiskiem, jakie ostatnio (no, ostatnio, tzn od, powiedzmy, 20 lat) można zaobserwować, jest nagły a niespodziewany wysyp dyslektyków, dysgrafików i tym podobnych. Jednocześnie można zaobserwować gwałtowny spadek kultury słowa pisanego - zarówno na poziomie ortografii, jak i stylistyki (Czego ukoronowaniem był czytany niedawno artykuł - źródło litościwie pominę - w którym dowiedziałem się, że ludzie "szukają pracę". Otóż informuję wszem i wobec, że również SZUKAM PRACĘ, i szlag mnie trafia, że ktoś tak piszący ją ma, a ja - może nie król piśmiennictwa, ale osoba nie pisząca na trzeźwo ;) takich idiotyzmów - nie mam). To - nie da się ukryć - bardzo ciekawy zbieg okoliczności, nieprawdaż? Rzucający zresztą bardzo niekorzystne światło na wspomnianych PRAWDZIWYCH dyslektyków. Nie ma co się oszukiwać, tych ostatnich niestety w całej tej "powodzi" jest chyba mniej niż połowa...
Szczerze bowiem mówiąc, nie spotkałem się raczej (no, z dwoma lub trzema chlubnymi wyjątkami) z ludźmi, którzy powiedzieliby: "Robię błędy, bo cymbał ze mnie", tylko zawsze się słyszy "Dyslektyk ze mnie, nie moja wina!". I oczywiście nie neguję istnienia dysleksji, ale taka skala zjawiska wydaje mi się - oględnie mówiąc - mało prawdopodobna. Bardzo wygodna sprawa dla tępaków i leni (prawdziwi dyslektycy - to nie o Was ;)) - bardzo mi się podoba niezręczna cisza, jaka następuje zazwyczaj po moim pytaniu, czy wykonują ćwiczenia dla dyslektyków :). I w gruncie rzeczy można by wzruszyć ramionami i pomyśleć, że to nie nasz problem, gdyby nie supermedium p.t. Internet.
Niestety, w internecie każdy ma prawo zamieścić co mu się podoba, w formie, jaką uzna za stosowne. Przez co poszukiwanie jakichkolwiek informacji bywa okrutnie bolesne (nie tylko z tej przyczyny zresztą ;)). I tutaj moja pobłażliwość nieco obumiera, bo w dobie sprawdzającego pisownię office'a, ba, firefoxa, ktoś, kto nie zadaje sobie trudu wciśnięcia jednego przycisku "sprawdź pisownię" jest IMO zwykłym prostakiem, który nie szanuje odbiorcy tego, co łaskawie raczył wybełkotać (bo nie ukrywajmy - rzadko tekst napisany skandaliczną Polszczyzną niesie ze sobą coś więcej niż stado bydląt płci męskiej).
Dlatego właśnie nie umieszczę nigdy w necie nic związanego z matematyką, przynajmniej na razie - mam bowiem dyscyfreksję :).
Dlatego taka cichutka uwaga do tych, którzy mają w d... naszą rodzimą ortografię (i na poziomie internetowym dotyczy to wszystkich, którzy sadzą byki - z wyżej wymienionych powodów) - zdajcie sobie sprawę, że takie olewactwo to domena burolstwa i prostactwa. Chyba nie warto równać do takiego poziomu?
Dlatego też polecam i popieram w całej rozciągłości inicjatywę, do której link poniżej, a której banner niedługo zawiśnie na blogu na stałe (gdy tylko mi się zachce to zrobić ;)):
http://bykom-stop.avx.pl/
Co pozostawiam Wam pod rozwagę ;).
Mały dodatek, bo widzę, że tego nie zaznaczyłem - błędy robią wszyscy i nie ma szans, że od tego uciekniemy. Nie chodzi o to, żeby wcale nie robić błędów (choć powinniśmy przynajmniej próbować, psiakrew), ale o to, żeby pracować nad ortografią. No :).
poniedziałek, 25 maja 2009
wtorek, 19 maja 2009
Ponieważ nie zawsze musi być prozą i nie zawsze moje :).
Ja tobie poselstwa wysyłać pęki pokłonów
ale widzę lepiej sam pójdę
bo to wszystko puch jest pył
więc lepiej sam pójdę widzę
ja znowu nie taki cień jestem
choć niedościgniony wiem zanadto
choć z błota okwiat mój kolebka
a jakże dziecię słońca lęgnąca
To widzę lepiej samemu się tobie wysyłać
a nie poselstwa pęki pokłonów
a pęki kości moich błotnych
po których rozejdziesz się promienisto
Edward Stachura
ale widzę lepiej sam pójdę
bo to wszystko puch jest pył
więc lepiej sam pójdę widzę
ja znowu nie taki cień jestem
choć niedościgniony wiem zanadto
choć z błota okwiat mój kolebka
a jakże dziecię słońca lęgnąca
To widzę lepiej samemu się tobie wysyłać
a nie poselstwa pęki pokłonów
a pęki kości moich błotnych
po których rozejdziesz się promienisto
Edward Stachura
piątek, 15 maja 2009
"Ewolucja", czyli dlaczego kobiety są coraz brzydsze, a mężczyźni coraz głupsi?
Na wstępie, zanim zostanę zbutowany za cokolwiek - nie jestem antyfeministą, szowinistą, czy innym pajacem. Tytuł ma się nijak do mojego zdania na temat roli płci w społeczeństwie, więc możecie już odłożyć tasaki.
Wpis oprę w dużej mierze na czytanym przeze mnie przed laty felietonie ze ś.p. "Magii i Miecza" (niestety nie pomnę już, czyim. Autorze, wybacz, ale było to z dekadę temu), ale też nieco na swoich przemyśleniach.
Otóż przedstawmy sobie kobietę. Nieudaną wybitnie: waży 120 kilo, ma krzywe zęby, łysieje w wieku lat 25 i ma nos jak wiedźma. W dodatku prymuską też nie jest. Co robi ze sobą taka kobieta? Ano właśnie - postanawia się zmienić. Co zatem robimy?
Waga - odsysanie tłuszczu, w ilości wielkiej. Spalaniem się nie przejmujemy - po co, skoro można odessać?
Zęby - dziś się nie prostuje, dziś się wstawia implanty. I oto nasza (szczupła już) kobieta funduje sobie za roczną pensję piękny rząd zębów. Albo i dwa rzędy.
Włosy - no, to akurat nietrudne. Przeszczepik i raz dwa mamy piękne włosy. Do tego fryzjer i pozostaje nam do poprawy tylko nos.
Co z nosem, wiadomo - Jackson przetarł ścieżki, a od jednej operacji może się nie rozsypiemy. Kilka godzin pod skalpelem i oto nasza koleżanka jak nowo narodzona - szczupła blondynka z pieknymi zębami i ślicznym zadartym noskiem. Która to blondynka (a jakże, w końcu ponoć na takowe samce lecą najbardziej) szybko znajduje sobie faceta, bierze ślub i z tym facetem co? Oczywiście - ma dzieci.
Dzieci z ciałem matki - otyłe, z krzywymi zębami, paskudnym nosem i tendencją do łysienia, i z mózgiem ojca - półidioty, który poślubił efekt pracy chirurgów zamiast kobiety z krwi i kości.
Oczywiście, jest to sytuacja mocno uproszczona, ale z drugiej strony - czy nie da się powiedzieć, że coś w tym jest?
Czy nie powinniśmy się bać, że w pewnym momencie zaczniemy się cofać w rozwoju? Bo o przetrwaniu najsilniejszych w dobie rozwiniętej technologii i medycyny zupełnie mowy być nie może - nie przypominam sobie, żebym się musiał kiedyś jakoś mega przystosowywać do warunków - to ja dostosowywałem warunki do siebie.
Co pozostawiam Wam pod rozwagę ;).
Wpis oprę w dużej mierze na czytanym przeze mnie przed laty felietonie ze ś.p. "Magii i Miecza" (niestety nie pomnę już, czyim. Autorze, wybacz, ale było to z dekadę temu), ale też nieco na swoich przemyśleniach.
Otóż przedstawmy sobie kobietę. Nieudaną wybitnie: waży 120 kilo, ma krzywe zęby, łysieje w wieku lat 25 i ma nos jak wiedźma. W dodatku prymuską też nie jest. Co robi ze sobą taka kobieta? Ano właśnie - postanawia się zmienić. Co zatem robimy?
Waga - odsysanie tłuszczu, w ilości wielkiej. Spalaniem się nie przejmujemy - po co, skoro można odessać?
Zęby - dziś się nie prostuje, dziś się wstawia implanty. I oto nasza (szczupła już) kobieta funduje sobie za roczną pensję piękny rząd zębów. Albo i dwa rzędy.
Włosy - no, to akurat nietrudne. Przeszczepik i raz dwa mamy piękne włosy. Do tego fryzjer i pozostaje nam do poprawy tylko nos.
Co z nosem, wiadomo - Jackson przetarł ścieżki, a od jednej operacji może się nie rozsypiemy. Kilka godzin pod skalpelem i oto nasza koleżanka jak nowo narodzona - szczupła blondynka z pieknymi zębami i ślicznym zadartym noskiem. Która to blondynka (a jakże, w końcu ponoć na takowe samce lecą najbardziej) szybko znajduje sobie faceta, bierze ślub i z tym facetem co? Oczywiście - ma dzieci.
Dzieci z ciałem matki - otyłe, z krzywymi zębami, paskudnym nosem i tendencją do łysienia, i z mózgiem ojca - półidioty, który poślubił efekt pracy chirurgów zamiast kobiety z krwi i kości.
Oczywiście, jest to sytuacja mocno uproszczona, ale z drugiej strony - czy nie da się powiedzieć, że coś w tym jest?
Czy nie powinniśmy się bać, że w pewnym momencie zaczniemy się cofać w rozwoju? Bo o przetrwaniu najsilniejszych w dobie rozwiniętej technologii i medycyny zupełnie mowy być nie może - nie przypominam sobie, żebym się musiał kiedyś jakoś mega przystosowywać do warunków - to ja dostosowywałem warunki do siebie.
Co pozostawiam Wam pod rozwagę ;).
środa, 13 maja 2009
O marności świata. Filozoficzniej nieco.
Od kilku dni nieustannie prześladują mnie widoczne oznaki marności egzystencji. Nie chodzi mi tu o jakąś durną melancholię czy też widok kogoś potrąconego przez samochód - może i niewrażliwy ze mnie cymbał, ale średnio zazwyczaj dociera do mnie, że jutro to ja mogę być ofiarą wypadku. Chodzi tym razem o coś zupełnie innego. Mianowicie o to (co nie wymaga chyba komentarza, poza może afirmacją artystycznej dojrzałości autora):
42 sekundy. A co przerażające, nie jest to jakiś nadzwyczajny skrót. Jeśli się nad tym poważnie zastanowić, nie żyjemy wcale wiele dłużej. Pamiętacie swój pierwszy pocałunek? No i co, dawno to było?
Druga rzecz jest nieco mniej emocjonalna, ale IMO równie przytłaczająca. Mianowicie to:
To jest Ultragłębokie Pole Hubble'a. Na przełomie lat 2003 i 2004 znany chyba wszystkim teleskop zaczął fotografować maleńki fragmencik międzygwiezdnej czerni (wielkości mniej więcej 1/10 powierzchni Księżyca w pełni). Zbierał światło z tego miejsca przez 4 miesiące i zobaczył właśnie to, co powyżej. Każdy (z wyjątkiem kilku gwiazd) punkt świetlny na tym zdjęciu to galaktyka (znajduje się ich na nim ponad 10.000). W każdej z nich znajduje się do 1 tryliona gwiazd. Wokół każdej z nich mogą krążyć dziesiątki planet. Niektóre ze sfotografowanych galaktyk są tak wielkie, że wg współcześnie uznanych praw fizyki nie powinny istnieć. Ponadto, galaktyki te są odległe od nas o 13 miliardów lat świetlnych. Biorąc pod uwagę wiek wszechświata (circa 13,7 - 13,8 mld lat), oglądamy na tym zdjęciu wszechświat mający raptem 800 mln lat. I to wszystko na skrawku nieba o powierzchni 1/10 księżyca. A Ty, ja i on jesteśmy pępkami świata. Zapewne.
Nawet porównanie wielkości Słońca z VY Canis Majoris (największą znaną gwiazdą) nie jest IMO tak skuteczne w udowadnianiu nam własnej małości.
Co napisawszy, wracam do dzieł wzniosłych - muszę zmontować odcinek programu kulinarnego, pójść na piwo, iść do muzeum, zapłacić rachunki i - w międzyczasie - podjąć kilka życiowych decyzji. Cholernie zapewne dla tego świata ważnych.
Co pozostawiłbym Wam pod rozwagę, gdybym miał wrażenie, że to cokolwiek zmieni ;).
P.S. Ultragłębokie Pole Hubble'a można znaleźć w znacznie lepszej rozdzielczości tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Hubble_ultra_deep_field_high_rez_edit1.jpg
42 sekundy. A co przerażające, nie jest to jakiś nadzwyczajny skrót. Jeśli się nad tym poważnie zastanowić, nie żyjemy wcale wiele dłużej. Pamiętacie swój pierwszy pocałunek? No i co, dawno to było?
Druga rzecz jest nieco mniej emocjonalna, ale IMO równie przytłaczająca. Mianowicie to:

To jest Ultragłębokie Pole Hubble'a. Na przełomie lat 2003 i 2004 znany chyba wszystkim teleskop zaczął fotografować maleńki fragmencik międzygwiezdnej czerni (wielkości mniej więcej 1/10 powierzchni Księżyca w pełni). Zbierał światło z tego miejsca przez 4 miesiące i zobaczył właśnie to, co powyżej. Każdy (z wyjątkiem kilku gwiazd) punkt świetlny na tym zdjęciu to galaktyka (znajduje się ich na nim ponad 10.000). W każdej z nich znajduje się do 1 tryliona gwiazd. Wokół każdej z nich mogą krążyć dziesiątki planet. Niektóre ze sfotografowanych galaktyk są tak wielkie, że wg współcześnie uznanych praw fizyki nie powinny istnieć. Ponadto, galaktyki te są odległe od nas o 13 miliardów lat świetlnych. Biorąc pod uwagę wiek wszechświata (circa 13,7 - 13,8 mld lat), oglądamy na tym zdjęciu wszechświat mający raptem 800 mln lat. I to wszystko na skrawku nieba o powierzchni 1/10 księżyca. A Ty, ja i on jesteśmy pępkami świata. Zapewne.
Nawet porównanie wielkości Słońca z VY Canis Majoris (największą znaną gwiazdą) nie jest IMO tak skuteczne w udowadnianiu nam własnej małości.
Co napisawszy, wracam do dzieł wzniosłych - muszę zmontować odcinek programu kulinarnego, pójść na piwo, iść do muzeum, zapłacić rachunki i - w międzyczasie - podjąć kilka życiowych decyzji. Cholernie zapewne dla tego świata ważnych.
Co pozostawiłbym Wam pod rozwagę, gdybym miał wrażenie, że to cokolwiek zmieni ;).
P.S. Ultragłębokie Pole Hubble'a można znaleźć w znacznie lepszej rozdzielczości tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Hubble_ultra_deep_field_high_rez_edit1.jpg
Subskrybuj:
Posty (Atom)