Macie motto? Ja nie mam. Czym otwarcie i łaskawie się afiszuję - jestem osobą, która niechętnie przywłaszcza sobie cudze myśli (no dobra, to zależy - ale zazwyczaj ;) ). Gdy będę już sławnym literatem, którego język giętki będzie w stanie powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa (ad. nie-przywłaszczania sobie myśli ;) ), wtedy wymyślę sobie bardzo ładne motto, którego nikt wcześniej nie użył - jeśli się gdzieś pojawi, to dlatego, że ktoś raczył je ode mnie zerżnąć.
Czemu to piszę?
Na portalach społecznościowych często należy wpisać w swój profil "motto". Oznacza to mniej więcej tyle, co "wpisz tu jakiś wyświechtany frazes" - a to z tego względu, że ludzie zazwyczaj - jak ja - motta nie mają, więc wpisują w to miejsce niezmiernie oryginalne i jakże prawdziwe treści w stylu "dzień bez uśmiechu to dzień stracony". Ten jakże głęboki tekst nadal - po 3644678 jego przeczytaniu - nie budzi we mnie zrozumienia. Ewidentnie jestem imbecylem, gdyż nie pojmuję, dlaczego 3 dni temu pracując przez 12 godzin i kończąc cholerny projekt - nie uśmiechając się, bo byłem w paskudnym nastroju - zmarnowałem dzień :).
Równie częste, bądź niewiele rzadsze, są wpisy o treści "carpe diem" - nie da się ukryć, że osoba łapiąca dzień na pewno jest szalona, z poczuciem humoru, i można z nią karpie kraść. No i porozmawiać o poezji Horacego, jak się domyślam?
Dalej - "Razem jesteśmy wyjątkowi, a osobno tylko zwyczajni". Gdy zmieszamy szarość z szarością, wychodzi nam, jak wiadomo, soczysta zieleń :). Nie wspominając już o ulotności i poetyckiej lekkości tekstu, porównywalnej chyba jedynie z "na górze róże, na dole fiołki".
Dalej... eee, po co dalej? :)
Czemu ludzie tak często wpisują w te durne okienka równie durne teksty?
A co za tym idzie - czy ktoś z Was chciałby się zaprzyjaźnić z osobą, dla której dzień bez uśmiechu jest dniem straconym? :)
Co pozostawiam Wam pod rozwagę ;).
Podpisuję się pod tym wszystkim co pisze i nie pisze. Również ręce mi opadały, gdy widziałam kolejne uśmiechnięte motto.
OdpowiedzUsuńExcept unexpected ;)